16 listopada 2017

Detoksykujący żel micelarny Elixir Jeunesse


Informacje o produkcie :

Detoksykujący żel micelarny Elixir Jeunesse
Eksperci Yves Rocher wykorzystali w gamie Elixir Jeunesse wysoce skoncentrowany wyciąg z aphloi, który przeciwdziała czynnikom przyspieszającym starzenie się skóry.
Odświeżająca i nawilżająca formuła Detoksykującego żelu micelarnego oczyszcza skórę ze śladów makijażu i zanieczyszczeń.
Składniki:
- Wysoce skoncentrowany wyciąg z aphloi, opatentowany we Francji, został pozyskany w wyniku całkowicie naturalnego procesu ekstrakcji
- Formuła zawiera 93% składników pochodzenia naturalnego
- Flakon zawiera w składzie 25% plastiku z odzysku
- Formuła nie zawiera olejów mineralnych, silikonu, sztucznych barwników, parabenów
Sposób użycia
Stosuj rano i wieczorem na skórę twarzy i szyi.

Moja recenzja:

Żel micelarny otrzymałam z całą gamą Elixir Jeunesse. Stosuję go w połączeniu z kremami na dzień i na noc oraz kremem do oczu. Maseczki jeszcze nie używałam. Muszę powiedzieć, że cała seria zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Po kilku tygodniach stosowania kremów już zauważyłam różnice w kondycji mojej cery. Jest jaśniejsza, promienna i naprawdę miękka w dotyku. Oznaki zmęczenia są niewidoczne, mimo mojego codziennego napiętego trybu życia. Muszę powiedzieć, że gama zasługuje na jej wypróbowanie, szczególnie w miesiącach gdzie temperatura za oknem jest niska. 


Sam żel micelarny także zaskakuje i to bardzo pozytywnie. Większość micelarnych żeli czy płynów wysuszała moją twarz lub powodowała lekkie uczucie ściągnięcia. Przy Elixir Jeunesse po delikatnym oczyszczeniu mojej cery płatkiem kosmetycznym czuję, że jest odświeżona i nawilżona, a dodatkowo pachnie bardzo delikatnie ( roślinna nuta nieco przypomina aloes ). 


Żel ma wodnistą konsystencję, dlatego aplikacja nie jest dla mnie komfortowa. Kosmetyk wylewa się lekko i często muszę przecierać wieczko od nadmiernego wypłynięcia żelu. Najlepiej będzie dokupić od ręki pompkę dostępną w sklepach stacjonarnych. Przy kolejnych zakupach na pewno o niej nie zapomnę. 

Nie używam żelu do zmywania całego makijażu, a jedynie po umyciu twarzy kremowym olejkiem riche creme , nasączam płatek kosmetyczny i dokładnie rozprowadzam po całej twarzy oraz szyi. Po takim oczyszczeniu mogę śmiało nakładać serum i krem. 


Plusy produktu:
- mimo rzadkiej konsystencji naprawdę wydajny, po ponad 2 tygodniach stosowania ubyło mi niecałe 10% produktu.
- nawilża twarz
- oczyszcza i odświeża cerę
- cera wygładzona i miękka w dotyku
- idealna baza pod serum i krem ( wiem, że śmiało mogę nałożyć kremy pielęgnacyjne, ponieważ cera jest silnie odżywiona i naprawdę oczyszczona )
- przyjemny roślinny zapach ( nieco inny niż cała seria elixir jeunesse , bardziej rześki i aloesowy )
- cera jest rozjaśniona, nie pojawiają się niedoskonałości i wypryski 

Minusy produktu:
- opakowanie powinno być sprzedawane łącznie z pompką, ponieważ ze względu na żelową a zarazem wodnistą konsystencję, produkt wylewa się podczas aplikacji brudząc nakrętkę. 


Stosowałam już kilka płynów micelarnych od Yves Rocher, ale żaden nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jak Elixir Jeunesse. Myślę, że mocnym autem tego produktu jest nie tylko wydajność, ale nawilżająco-odświeżający efekt tuż po aplikacji. Dodatkowo mam wrażenie, że mam już na twarzy nałożoną esencję, co czyni żel naprawdę sympatycznym produktem. Myślę, że skuszę się na kolejne opakowanie. 

Czy ktoś z moich czytelników ma już żel w swojej łazience ?:) Podzielcie się swoją opinią. Jestem ogromnie ciekawa, czy także urzekła was gama Elixir Jeunesse. 

Moja ocena : 5/5
Cena regularna produktu: 37zł 

Żel zakupicie w linku poniżej :

Detoksykujący żel micelarny Elixir Jeunesse

10 listopada 2017

Kremy do rąk Plaisirs Nature 30 ml: Kokos, Oliwka&Petit Grain, Mango&Kolendra, Wanilia


Opis produktu:

Kremy do rąk Plaisirs Nature to soczysta przyjemność zamknięta w poręcznej tubce. Nie może go zabraknąć w żadnej damskiej torebce!

Składniki
Masło karite wykorzystane do produkcji kosmetyku pochodzi od certyfikowanych dostawców z Zachodniej Afryki.
Biodegradowalna formuła zawiera ponad 95% składników pochodzenia naturalnego.

Moja recenzja:

Będąc w sklepie stacjonarnym kupiłam krem mango i kolendra, ponieważ uznałam zapach za najładniejszy. Później przyszła do mnie przesyłka od Yves Rocher, w której znalazły się wszystkie cztery zapachy.

Kremy w takich opakowaniach uwielbiam najbardziej. Dużo wcześniej kupowałam takie tubeczki będąc w Korei Południowej, dlatego ucieszył mnie fakt, że firma Yves Rocher także wprowadziła je do swojej oferty.

Wiele osób z naszego kraju nie jest przyzwyczajona do takiej małej pojemności kremów do rąk. Dodatkowo zakrętka, którą za każdym razem trzeba odkręcić, staje się utrudnieniem podczas codziennego stosowania, gdzie większość kremów ma już zamknięcie na wieczko.


Zanim usiadłam do napisania tego posta zapoznałam się z opiniami na temat kremów. Większość opinii opiera się na zbyt małej pojemności, zbyt krótkim efekcie nawilżenia i jak wcześniej wspominałam ciężkiej do otwierania zakrętce.


Ja jednak uważam, że mała pojemność i tubka są dla mnie idealne. Po pierwsze przypominają mi produkty koreańskie, które naprawdę doceniam, po drugie mogę krem zabrać ze sobą wszędzie i zmieści się nawet w kieszeni kurtki.

Jak jest z wydajnością?
Stosowałam już wiele kremów w takim wydaniu i nie zauważyłam aby odbiegały wydajnością od większych pojemności standardowych kremów. Wydaje się, że to tylko 30ml , ale uwierzcie mi stosuje kremy tak samo długo jak zwykłe drogeryjne.


Co z zapachem?
Tutaj ogromny plus dla firmy. Wszystkie zapachy kremów z tej gamy są perfumowane i utrzymują się na dłoniach nawet do 3 godzin. Nuty wanilii i kokosa wyczuwam nawet po czterech godzinach.

Jak mocno nawilżają i na jak długo?
Zgodzę się , że nawilżenie faktycznie nie jest długotrwałe jeśli mówimy o odżywieniu skórek wokół paznokci. Już po ok. godzinie od aplikacji moje skórki są suche i wymagają ponownego nakremowania. Jednak całe dłonie jeszcze po trzech godzinach nadal są miękkie i nawilżone. Po tym czasie najczęściej kremuje dłonie ponownie. Nie ubolewam nad tym , ponieważ cieszy mnie, że znowu będę zachwycać pięknym, owocowym zapachem.


Jak oceniam same zapachy?

Najbardziej podoba mi się mango, jest słodki ale doprawiony kolendrą nadaje kremikowi lekką kwaskowatość. Naprawdę śliczny aromat.
Kolejnym zapachem jest wanilia. Być może dlatego, że zwykle w okresie świąt sięgam po cieplejsze nuty. Wanilia, cynamon, piernik, czekolada. Zapach znany już każdemu :) Jakbym zrobiła maślane ciasteczka z waniliowym lukrem.
Następny w kolejce jest kokos. Stali czytelnicy bloga wiedzą, że akurat na kokosy choruję najbardziej. Ostatnio jednak chyba miałam go wszędzie za dużo, dlatego mimo miłości do tej nuty zapachowej jest obecnie na trzecim miejscu wśród tych kremów. Pachnie otwartym opakowaniem wiórków kokosowych połączanych z gałką lodów śmietankowych.
Ostatni kremik o zapachu oliwki nie znajduje się na samym dole listy, bo nie spodobał mi się zapach, po prostu ze wszystkich czterech najrzadziej go używam. Jest uniwersalny, nieco pudrowy i moim zdaniem bardzo słodki. Nie przypomina mi oliwki, a raczej napar z kwiatów.

kliknij aby powiększyć
Zaletą kremów jest ich konsystencja, która bardzo szybko się wchłania pozostawiając dłonie miękkie w dotyku.

Podsumowując kremy warto zakupić i cieszyć się ich zapachem przez całe 365 dni w roku :) Gdziekolwiek je zabierzecie na pewno spełnią swoją rolę.


Plusy produktu:
- szybko się wchłania
- mała pojemność
- wydajny
- paleta zapachów dla każdego
- długotrwały zapach ( utrzymuje się do 3h )
- design tubki
- delikatne nawilżenie, bez uczucia lepkości i tłustych rąk

Minusy produktu:
- brak

Mała uwaga do producenta. Dobrze byłoby zrobić etykiety tak by stawiając kremik etykieta nie była do góry nogami ;) Wtedy dużo ładniej krem się prezentuje.


Kremy zakupicie klikając --->TUTAJ <--- lub pojedyncze zapachy ----> TUTAJ <----

8 listopada 2017

Woda Perfumowana Oui a l'Amour - obietnica wiecznej miłości

Opis produktu:

Oui a l’Amour jest manifestem śmiałości i pasji! To nieoczekiwane spotkanie musującej świeżości i wibrującej zmysłowości. Rześkie nuty dzięgla podkreślają naturalną kobiecość róży. Ten roziskrzony bukiet otulony jest delikatnym ciepłem bobu tonka połączonym z elegancją drzewa cedrowego.
Oui a l’Amour to zapach nieskończonej miłości.


Sophie Labbé, Kreatorka zapachu

Moja recenzja:

Czym jest dla mnie Oui a l'Amour ? Na zdjęciu nieprzypadkowo znalazł się naszyjnik Arweny z książki i filmu Władca Pierścieni. Gwiazdę Wieczorną Arwena dostała od Valarów jako amulet. Nosiła ją cały czas, dopóki nie podarowała go swojemu ukochanemu Aragornowi na wzgórzach Cerin Amroth, jako symbol ich wiecznej miłości...
Tym właśnie jest dla mnie woda Oui a l'Amour. 


Sam zapach jest czymś w rodzaju wyznania. Flakon przypomina mi o twardym jak diament fundamencie miłości. Nuty róży, bobu tonka i drzewa cedrowego doskonale się mieszają tworząc istny eliksir, któremu nie umiem się oprzeć. 


To zdecydowanie najpiękniejszy zapach od Yves Rocher jaki do tej pory miałam. Uwielbiam jego zmieniające się nuty, które są na przemian słodkie, kwaśne i cierpkie. Przez co zapach nie jest mdły i dodaje mi energii na cały dzień. 


Już kilkakrotnie spotkałam się z pytaniem jakich perfum użyłam. Zapach jest naprawdę kuszący. Z początku cytrusowy jak dopiero co przekrojona limonka, lecz po minucie zmienia się w cierpką i kwaśną zieloną herbatę z guaraną. Po trzech minutach można już poczuć pudrowe, różane nuty, które są sercem Oui a l'Amour. Tą obietnicą, którą składa nam zapach stworzony przez Sophie Labbé. 


Czy wiecznie, oznacza , że zapach można uznać za bardzo trwały? Jak to bywa z miłością jest z początku tak silna,że aż powoduje stan upojenia, jednak później zmienia się w stabilny i otulający ciepłem związek, o który musimy dbać całym sercem i nawet jeśli więdnie, podlewać go na nowo tym uczuciem, które zapoczątkowało wspólną miłość. Także, kiedy zapach staje się mniej wyczuwalny, aż prosi się aby ożywić to uczucie na nowo :) 


Ta recenzja jest z pewnością nieco inna i bardziej sentymentalna od poprzednich. Zapach wzbudził we mnie poetyckie odczucia, stąd nawiązanie do miłości Aragorna i Arweny, która pokonała wszystkie przeciwności. Myślę, że to piękny prezent dla każdej kobiety, która kocha 
i jest kochana.

Tak jak ja zakochałam się w zapachu myślę, że wy również złożycie mu obietnice wiecznej miłości ;)


Plusy produktu:
- flakon wykonany z dużą starannością, prosty i elegancki
- trwałość zapachu od 2-4h ( na ubraniach utrzymuje się oczywiście przez kilka dni )
- zapach jest mocny: zmieniające się nuty kwaśne, cierpkie, słodkie, pudrowe , kwiatowe 
- chwytliwa nazwa
- idealny pomysł na prezent 
- wzbudza zainteresowanie 

Minusy produku:
- brak 

Moja ocena : 5/5


Wodę perfumowaną Oui a l'Amour można kupić ---> TUTAJ <---
Obecnie trwa promocja, kupując zapach w cenie 139zł otrzymujemy również pomadkę o tej samej nazwie w odcieniu czerwieni. 


Skład: